HISTORIA (od założenia Leszna Górnego do roku 1945)
Historia Leszna Górnego nierozerwalnie związana jest z hutnictwem,
dlatego chciałbym przybliżyć czytelnikowi tą tematyke i ukazać dzieje Leszna w
aspekcie rozwoju tego przemysłu.
Wieś Leszno Górne zalozona zostala prawdo podobnie przez kolonistów niemieckich w XIII lub w XIV wieku
i aż do XIV wieku figurowala jako najwiekszy ośrodek hutniczy w okolicy.
Prawdopodobne jest jednak istnienie przed kolonizacją niemiecką małej osady polskiej.
Najwcześniejsze znane dziś dokumenty (z 1260 r.) wymieniają jednak takie
miejscowości jak sąsiednia wieś zza Bobru - Sieraków oraz Leszno Dolne i
Bobrowice nie wspominając przy tym o Lesznie Górnym. Nie świadczy to jednak
definitywnie o tym, że nie było tu w tym czasie jakiejkolwiek osady polskiej.
Znaczenie całej Ziemi Szprotawskiej (w tym i Leszna Górnego) bylo ogromne
w aspekcie hutnictwa, które przyczyniło sie do rozwoju całego regionu jak i
samej miejscowości Leszno Górne. Początki hutnictwa związane są z wydobywaniem
rudy darniowej, w którą to dolnośląskie lasy obfitowały. Wydobycie jej wzglednie
nie wymagało dużych nakładów pracy, ponieważ znajdowała się ona tuż pod powierzchnią
gruntu. Rude wydobywano i przenoszono koszami do prymitywnej huty.
Tam znajdowal sie ulepiony z gliny piec (tzw. "dymarka"), gdzie umieszczano węgiel drzewny i drewno na dnie a na górze obmyte bryły rudy. W ten sposób wytapiano żelazo. Bylo ono jednak bardzo zanieczyszczone. Spietrzoną bryłę żelaza rozbijano młotem w celu oddzielenia metalu od szlaki, węgla i piasku oraz innych zanieczyszczeń. Rozbite kawałki transportowano do kuźni, tam je rozgrzewano i z nich dopiero wytapiano narzędzia, broń i inne przedmioty.
Tereny dzisiejszych Borów Dolnośląskich byly centrum górniczym i hutniczym.
Ważną rolę odgrywały takie zawody jak wypalacze czy koszykarze.
Otrzymywaną surówką handlowano lub poddawano ją dalszej obróbce w okolicznych kuźniach znajdujących sie w pobliżu osad. Działalność hutnicza stymulowała rozwój Leszna Górnego. Huty lokalizowane były w pobliżu rzek ponieważ w wodzie płukano wydobywaną rude jak i wykorzystując spietrzenia rzek można było pozyskiwać siłę do napędu młotów rozbijających wytapiane bryły surówki.
Sama miejscowość związana jest z pokładami rudy darniowej żelaza i przetwarzaniem jej w hutach. Przybyli tu Niemcy nazywali swoje huty "Hammer" ("Hemmyr"), co dosłownie oznaczało potężny młot rozbijający spieczoną bryle (lupe) po procesie wytopu. Do napędzania tych młotów zaczęto używac energii wodnej (tak jak w przypadku zbożowego młyna wodnego), stąd np. nazwa "Hammermuhle" ("Hammermole"), co doslownie oznaczalo młyn młotkowy. Takie młyny można ujrzeć na mapie Księstwa Żagańskiego z XVIII (Schubart) wieku, kierując wzrok np. na rzeke Bóbr i połozone na niej wyspy młynarskie, między innymi także Leszno Górne. Wspólcześni polscy historycy zwykli nazywac te mloty kuźnicami, bo slowo huta weszlo do uzycia znacznie później. Kuźnic nie nalezy mylic z kuźniami, bo kuźnie zajmowaly sie koncowym etapem produkcji wyrobów żelaznych, tzn. wyrobem gotowych przedmiotów jak np. kosy, podkowy, sierpy, okucia, gwoździe itd. Osoby trudniące się wykopywaniem rudy były nazywane górnikami, mimo że nie pracowali w tunelach, ani na dużych glebokościach. Twierdzi się, że powszechny dostęp do wszechobecnej rudy powodował, że również na własną ręke w gospodarstwach wiejskich trudniono sie przetopem rudy. Wyroby rzemiosła odlewniczego do XVIII wieku oparte były na dość prymitywnej technologii tzw. pieców "lupowych". Na dole pieca w weglu drzewnym topila sie ruda żelaza. W ten sposób oddzielano szlake od żelaza oraz uwalniano wilgoc. Po tym procesie na dnie pieca tworzyl sie spieczony, spieniony, ciastowaty kawal - "lupa". Nastepnie rozbijano ją poteznym mlotem (póLniej napedzanym przez wode) na jak najdrobniejsze kawalki, aby oddzielic zelazo od szlaki. Potem te drobne kawalki zelaza rozzarzano na specjalnym ruszcie i brano pod kowalski mlot. Tak formowano m.in. lemiesze plugów, ramy kól, blaty piecowe, najcześciej formowano jednak surowiec w szyny i sztaby. Kazde 4 do 6 sztang wazylo ok. 1/5 cetnara. Ostatecznie sztangi pod mlotem dostawaly "literke" - miejscowy znak zakladu. Calośc wazono i w takiej postaci oferowano do sprzedazy, po pól albo po calym cetnarze (1 cetnar = ok. 50 kg). Z tych sztang i sztab, w samodzielnych zakladach i w malych kuLniach, wyrabiano najrózniejsze przedmioty. Z czasem wyodrebnily sie mloty drobnicowe (niem. Zainhammer) zajmujące sie kuciem precyzyjnym drobnych wyrobów (np. gwoLdzie), w oparciu o surowiec przygotowany w mlotach ciezkich. Np. w Lesznie Górnym w roku 1561 wspomina sie zaklad mlotniczy jako "Grobschmiede" (kuLnia grubych bryl), w przeciwienstwie do dzialającego w poblizu "Kleinschmidt" (maly kowal).
Źródlo z 1408 r. wymienia mistrza kuLniczego Hansa Weyse z Leszna Górnego.
W XVI wieku wzmiankowano ponadto o zakladzie hutniczym w Kochernick, - malutkiej
osadzie hutniczej polozonej nad niewielką tamą po prawej stronie drogi z Leszna Górnego do Kozlowa.
Dzieki ksiedze gruntów z 1520 r. dowiadujemy sie, w których okolicznych miejscowościach znajdowaly sie zaklady topiące rude. Ksiąze Glogowski pobierał od tych zakładów tzw. czynsz surowcowy (Steinzins). Mowa m.in. o: Lesznie Górnym, Lesznie Dolnym, Świetoszowie i przemkowskiej okolicy. W 1544 i 1555 r. w szprotawskiej ksiedze rachunkowej wspomina sie o zakupach zelaznych przedmiotów do "bramy szpitalnej" (niem. Hospitaltor), dokonane w zakladzie w Lesznie Górnym. W Lesznie Górnym kuto poza tym piły i inne sprzety, jak np. kosy, zelazka, topory i siekiery. pod koniec XVII wieku wydobycie tak spadlo, ze drugi mlot w Lesznie Górnym i Dziecmiarowicach musiały zaprzestać działalności. Głównie było to spowodowane właśnie bardzo odczuwalnym brakiem drewna. Inną przyczyną "postoju" zakładów było albo za niski albo za wysoki stan wody na Bobrze. Jako ze mloty były napedzane silą spietrzonej wody do ich napędu budowano tame z kanałem odprowadzającym, wskutek czego w każdej z tych wsi powstawały bobrzanskie wyspy hutnicze (Leszno Górne, Leszno Dolne, Dziecmiarowice).
W 1624 r. majątek Leszno Górne wraz z dochodowymi kuźnicami oceniany byl na kwote 11.779 talarów. W 1666 r. o hucie w Lesznie Górnym. mówi sie jako najwiekszym klejnocie finansowym szprotawskiej magistrali. W 1641 r. isntnieją w Lesznie Górnym dwie dmuchawy kuźnicze należące do miasta Szprotawa.W 1722 r. miejskie kuźnice w Lesznie Górnym i Dziecmiarowicach wytworzyly 2160 cetnarów zelaza w ciągu 10 miesiecy. Dokument z 1761 r. wymienia miejsca pozyskiwania rudy darniowej zelaza w okolicach Leszna G.: Goldhubel (złote wzgórze), Scheibel, Forstwald, blaue Schleife (blekitny szlif), - część gdzieś w okolicach sąsiedniego Biernatowa.
Rewolucje w dziedzinie produkcji wyrobów zelaznych przyniósl dopiero wiek XVIII, w którym miejsce dawnych mlotów zajely tzw. wysokie piece, umozliwiające produkcje zelaza odlewniczego. Ale w naszej okolicy rewolucja ta przebiegała stosunkowo powoli. Stary mlot w Lesznie Górnym zostal przeksztalcony w wielki piec z odlewnią i dwa mloty drobnicowe w roku 1776. W 1782 r. w hucie wybucha pozar.
W 1882 r. najwiekszym handlarzem żelaza w okolicy byla rada miejska Szprotawy a swoje wpływy handlowe wzmocnila zakupując po roku 1528 mlot w Lesznie Górnym.
Dawne lesznianskie kuźnice zlokalizowane były na wyspie bobrzanskiej (przy dzisiejszej garbarni), wielkie mloty kuLnicze napedzane byly energią mechaniczną uzyskiwaną dzieki kolom wodnym. Na pamiątke dawnej tradycji hutniczej w centrum Leszna Górnego postawiono pomnik w postaci kamiennego kola kinetycznego, pochodzącego wlaśnie z mechanizmu wodno-mlotowego (albo z mlyna wodnego, bo taki tez w Lesznie Górnym byl).
W roku 1884 miasto Szprotawa sprzedalo zaklad zelazny w Lesznie Górnym, na jego miejscu powstala fabryka celulozy i papieru (późniejsza Zellstoff i Papierfabrik Oberleschen, a dziś garbarnia).
Lata 1939 - 1945 to czas wojny II Wojny Światowej. Niewątpliwie do czarnych kart nalezy zaliczyc istnienie w Lesznie Górnym obozu jenieckiego dla żolnierzy rosyjskich. Po roku 1945 na miejscu fabryki celulozy działają zakłady garbarskie.