CZARNE KARTY

Leszno Górne posiada również i czarne karty w księdze swej historii.
   W miejscowości tej w latach 1942-1945 przetrzymywani byli jeńcy pracujący przymusowo w okolicznych zakładach. Warunki ich egzystencji były koszmarne, o czym świadczy dalszy cytat:

   "Niemieccy świadkowie tamtych dni wspominają, jak nędznie wyglądał obóz. Wszyscy byli brudni, wychudzeni, schorowani, smród dawał sie wyczuć już z daleka. Twarze jeńców były markotne. Na jenców nie wolno było patrzec, a tym bardziej zatrzymywać sie przy płocie i podawać jedzenie. Jeńcy byli wykorzystywani do różnych prac w terenie"*.

Mieszkali w barakach przy linii kolejowej. Wg relacji świadków całośc wyglądała bardzo nędznie. Jeńcy byli zatrudniani do prac w papierni (dzisiejsza garbarnia) i w terenie, m.in. w tartaku leśnym połozonym przy odcinku linii kolejowej Leszno Górne - Małomice. Nie ma dokładnych danych o liczbie jenców przetrzymywanych w Lesznie Górnym lecz już w pobliskim Świetoszowie (Neuhammer) liczba więźniów szacowana jest na dziesiątki tysiecy (!).
   Kolejny cytat obrazuje sytuacje panującą w tamtym okresie:

   "Niemcy na początku wojny ze Związkiem Radzieckim wzieli do niewoli tylu jenców radzieckich, ze nie radzono sobie z ich rozlokowaniem i utrzymaniem. Wielu jencom na początku przyszło życ pod gołym niebem bez wzgledu na aure i stan zdrowia. Nie dawano im jedzenia. Z ląki znikala wiec wszystka trawa i żyjące w niej robaki. Potrzeby fizjologiczne zalatwiano na miejscu. Na zime pozwolono wykopać ziemianki. Jency spali wtuleni jeden w drugiego, warstwami. W ziemiankach stala woda, panował zaduch, odmarzały palce. A ze szerzyly sie tyfus, czerwonka i gruLlica, pomyślano dopiero o budowie baraków. Do tego czasu jency masowo umierali. W tej wojnie nie było dla nich kólek zainteresowan, nie było stawiania pomników. Pozostawala jedynie śmierc z chorób, głodu, wycieńczenia lub przez rozstrzelanie"*.

   W przeciwieństwie do Świetoszowa nie znane jest miejsce pochówku jenców przetrzymywanych w Lesznie Górnym. Z relacji osób zamieszkujących niegdyś pobliską wieś Biernatów znam opowieści o "świeżych" mogiłach, na które napotykali sie w okolicznych lasach. Potwierdzają to informacje zawarte w ksiązce Macieja Marka Boryny pt:"Tajemnice Szprotawy i okolic" (Zielona Góra 2001 r.), w której to czytamy odnośnie miejsc pochówku: " Niektórzy mówią o Szklarkach (Gläsersdorf) kolo Przemkowa (Primkenau), inni o Szprotawce. Jednak te relacje mogą dotyczyć jednego miejsca - rezerwatu, który sąsiaduje ze Szprotawką, Piotrowicami (Petersdorf), Szklarkami, Lesznem Dolnym, Kopaniem (Waldhäuser) i Biernatowem (Baierhaus). Niemcy mogli celowo wytypować to miejsce do masakry, bo rezerwatu przecież nikt nie bedzie ruszał, a zwiedzający bedą jedynie zachwycać sie przyrodą". Wiadomo jednak na pewno, ze były to zbiorowe mogiły wykopywane przez samych jenców... Na temat jenców przetrzymywanych w Szprotawie i okolicach odważył sie wypowiedzieć, nieżyjący obecnie, dawny obywatel jednej z podszprotawskich wsi. Twierdzi, ze masowe groby jeńców radzieckich znajdują na terenie rezerwatu "Buczyna Szprotawska" (N.S.G. "Hochwald") - pomiędzy Szprotawką (Sprottischwaldau) a Lesznem Dolnym (Niederleschen) a dokładnie w okolicy drewnianej wiaty turystycznej, w sercu rezerwatu. Powiedział: "oni tam sie bawią i piją (mowa o imprezach oficerów radzieckich przy wiacie) na grobach swoich żolnierzy", "tylu, co ich tam wybili", "gdyby wiedzieli, ze wokól taka masa pomordowanych". Caly czas podkreślał, ze jenców było bardzo duzo. *
Wiadomości opracowano oraz cytaty (*)zaczerpnięto z publikacji autorstwa Macieja Marka Boryny pt: "Tajemnice Szprotawy i okolic", wydanie pierwsze, Zielona Góra 2001r. (Źródło internet).